Minął tydzień. Moi rodzice powiedzieli mi, że wyjeżdżają na
urlop na 2 tygodnie i zostawiają mi dom pod opiekę. Wiecie chyba co to oznacza
? Imprezy ! Haha, w końcu się naczekałam. Od początku wakacji, tylko czekałam
na to, aż w końcu wyjada. I nareszcie mam wolna chatę. Zadzwoniłam do Sama:
- Hej piękny. – uśmiechnęłam się sama do siebie. Usłyszałam
kroki mamy, więc schowałam się do łazienki.
- Hej swaggie. Co taka szczęśliwa jesteś ? – zapytał.
- Nie uwierzysz ! Moi rodzice wyjeżdżają na 2 tygodnie !
Zapraszaj już znajomych za 2 dni robie imprezę.
- Naprawdę ? To super, już się biorę za telefon i będę
dzwonić. Pa, kocham Cie. – usłyszałam jak cmoknął do telefonu, po czym się
rozłączył. Skakałam z radości jak głupia. Zadzwoniłam jeszcze do Morgan by
przyszła do mnie już jutro jak rodzice będą jechać i pomoże mi ogarnąć dom.
Następnego dnia dziewczyna, była już u mnie o 13:20 rodzice mieli samolot o
14:00 wiec musieli wyjść trochę wcześniej. Pożegnałyśmy sie z nimi, a ja od
razu gdy tylko zamknęły się drzwi zamówiłam na pizze na obiad. Po pół godzinnym
czekaniu, jedzenie w końcu dotarło. W miedzy czasie zadzwoniłyśmy do chłopaków
by do nas przyszli. Przez resztę dnia dobrze się razem bawiliśmy. Nagraliśmy
nawet 30 minutowy filmik. Było dużo śmiechu, wygłupów, pocałunków oraz przytulanek w miedzy czasie.
Poszliśmy spać koło 12 w nocy. Ja z Samem w moim pokoju, a Morgan z Kianem w
pokoju gościnnym. Trochę to trwało zanim zasnęliśmy, ponieważ nie mogłam się
uwolnić z objęć i pocałunków Sama. Zresztą i tak nie chciałam. Przeżyłam swój
„pierwszy raz” z Samem i niczego nie żałuje. Następnego dnia, chyba jako jedyna
wstałam o 8. Wygrzebałam się po cichu z łóżka, by nie obudzić Sama i zeszłam na
dół do kuchni zrobić wszystkim śniadanie. Postanowiłam, że zrobie naleśniki z
truskawkami. Na pewno się uciesza. Pierwsza wstała Morgan.
- Cześć mała. Jak tam noc ? – spojrzała na mnie podejrzliwym
wzrokiem.
- No cześć. A no wiesz, dobrze. – pokazałam jej język i
nałożyłam kilka naleśników na jej talerz.
- Jak to dobrze ? Tylko tyle masz mi do powiedzenia ? –
ciągnęła dalej.
- A co byś chciała wiedzieć ? Spaliśmy sobie smacznie i w
ogóle. – uśmiechnęłam się i zaczęłam jeść moja porcje naleśników.
- Zrobiliście to ?
- Być może. – uśmiechnęłam się szerzej.
- Nie gadaj, serio ? – spytała się mnie. Chciałam jej
odpowiedzieć, ale było mnie stać tylko na kiwnięcie głową. W tej samej chwili
chłopcy zeszli na dół.
- Hej swaggie. - Sam
podszedł do mnie i pocałował mnie w czoło. Podobnie zrobił Kian Morgan.
- No cześć wam. Jak się spało ? – spytała się Morgan. Ja w
tym czasie nakładałam chłopcom śniadanie.
- A bardzo dobrze. Musze powiedzieć, że Acacia ma bardzo
wygodne łóżko. – powiedział Sam i wyszczerzył buźkę, a ja od razu kopnęłam go w
nogę pod stołem by się zamknął, z tego powodu skrzywił się z bólu.
- Hej słońce, coś się stało. – zapytałam ironicznie.
- Przez przypadek walnąłem się w nogę. Ale nic mi nie
będzie. – wygiął usta w uśmiech. Po śniadaniu, ogarnęłam kuchnie, Morgan salon,
a chłopcy w tym czasie oglądali TV. Potem, postanowiliśmy iść po zakupy na
dzisiaj. Oczywiście kupiliśmy mnóstwo alkoholu wszelakiego rodzaju, chipsy,
paluszki, jakieś kiełbaski na grilla, a potem można jeszcze zamówić pizze albo
kebaby. Przyszykowaliśmy wszystko i czekaliśmy na znajomych. Goście zaczęli się
schodzić kolo 19, a o 21 impreza trwała już w najlepsze. Większość osób była przy
basenie w ogrodzie, a reszta w domu. Ja z Samem, siedzieliśmy jakiś czas u mnie
w pokoju, a potem zeszliśmy na dół do ogrodu. Wszyscy dobrze się bawili. Przy
basenie zobaczyłam 2 facetów, którzy w ogóle nie pasowali do otoczenia. Wtedy uświadomiłam
sobie, że właśnie jeden z nich siedział wtedy w aucie i się na mnie patrzył. Pociągnęłam
Sama z powrotem do środka.
- Sam, ten facet z tego auta tu jest. – zaczęłam się cala trząść.
- Co ? ! Gdzie ?
- Przy basenie z jeszcze jednym typkiem. – Sam zobaczył, że
się coraz bardziej boje i mnie objął.
- Nie bój się, chodź idziemy do Twojego pokoju. Jak będzie
trzeba przesiedzimy tam cala noc.
- Dobrze. – poszliśmy do mnie do pokoju i zamknęliśmy je na
klucz. Po drodze wzięliśmy jeszcze wino i dwa kieliszki oraz cos do jedzenia.
- Sam, ja się ich boje. Co oni w ogóle robią w moim domu ?
- O nic się nie martw, nic Ci się nie stanie, słyszysz ?
- Skąd mam to wiedzieć ?
- Spójrz mi w oczy. – chłopak objął dłońmi moją twarz.
- Nic Ci się nie stanie, bo ja jestem przy Tobie i choćby nie
wiem co, to będę Cie chronić, obiecuje. – przyrzekł mi, po czym pocałował mnie
w czoło.
- Dziękuję. – powiedziałam i pocałowałam go w usta. Chłopak
uśmiechnął się i otworzył wino. Ja w tym czasie spojrzałam przez okno w stronę
basenu by zobaczyć czy dalej tam są ci dwaj faceci, ale nie potrafiłam ich znaleźć.
Po kilku godzinach i kieliszkach goście zaczęli już wychodzić. Robiło się coraz
ciszej. W końcu wraz z Samem zasnęliśmy.
-------------------------------------------------------------------
Kochani, bardzo was proszę o komentarze ;*



