Właśnie zaczęły
się wakacje. W drugi tydzień postanowiłam, że wybiorę się z moja przyjaciółką
Morgan do galerii handlowej. Mieszkałyśmy na tej samej ulicy, więc umówiłyśmy się
pod moim domem.
- Hej, to co
idziemy ? – spytałam się.
-Jasne.
Tylko Acacia … jest mały problem.
- A
mianowicie jaki ? – spojrzałam na moja przyjaciółkę.
- Pamiętasz Sama i Kiana ?
- Tych co
ciągle za nami chodzą ?
- No właśnie…
Bo widzisz jak szłam w Twoją stronę to widziałam jak chowali się w krzakach. –
w tym momencie zaczęłyśmy się śmiać. Sam Pottorff i Kian Lawley to nasi tak
jakby sąsiedzi, od których nie potrafimy się uwolnić. Chyba się w nas
zakochali. Są ładni, owszem, ale my nic o nich nie wiemy.
- Oj.. To
będą ciekawe zakupy. – po 30 minutach marszu, nareszcie dotarliśmy do sklepu.
- To do
którego idziemy najpierw ? – spytała mnie Morgan.
- Może do
tego, gdzie są te wszystkie duperele itp. – wskazałam palcem na wybrany sklep i
ruszyłyśmy w jego stronę. Przesiedziałyśmy tam chyba 20 minut, wygłupiając się
i robiąc przy tym dużo zdjęć. Gdy już wyszłyśmy, poczułam się nieswojo, tak
jakby ktoś nas obserwował. Oczywiście domyśliłam się kto to mógł być. W centrum
przesiedziałyśmy być może godzinę. W drodze powrotnej, postanowiłyśmy iść przez
park. Nagle usłyszałyśmy śmiechy chłopców. Gdy się odwróciłam zobaczyłam tych
idiotów jak lecą za nami i chyba nie mieli zamiaru się znowu schować.
- Boże,
Morgan uciekaj szybko ! – krzyknęłam i obie zaczęłyśmy przed nimi uciekać. Wleciałyśmy miedzy drzewa i chyba ich
zgubiłyśmy. Moja przyjaciółka się zatrzymała, więc ja tez tak zrobiłam.
- Jak
myślisz, zgubiłyśmy ich ? – spytałam zdyszana.
- Nie wiem
Acacia, ale mam taką nadzieje. – i w tym momencie zza Morgan pojawił się Kian i
chwycił ją w pasie. Strasznie się wystraszyłam, gdy mnie też ktoś chwycił. Był
to Sam. Obróciłam głowę w jego stronę, wtedy on się uśmiechnął.
- Nie bójcie
się nic wam nie zrobimy, chcemy się po prostu wam spodobać. – powiedział Sam.
- Całkiem
niezły sposób. A nie mogliście normalnie do nas podejść i się przywitać ? – spytałam
się, spoglądając to na Kiana to na Sama.
-Naszym
zdaniem normalność jest przereklamowana, chcieliśmy się wyróżnić. – Kian zrobił
wyszczerz.
- Oo, to jak
chcecie się nam spodobać ? – tym razem zapytała się Morgan.
- No i tutaj
jest taki pomysł. Ja z Tobą pójdziemy tam pod to drzewo, a Kian z Morgan
pójdą na drabinki na plac zabaw. - powiedział Sam uśmiechając się od ucha do ucha.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz