sobota, 2 marca 2013

Rozdział #5


Minął tydzień. Moi rodzice powiedzieli mi, że wyjeżdżają na urlop na 2 tygodnie i zostawiają mi dom pod opiekę. Wiecie chyba co to oznacza ? Imprezy ! Haha, w końcu się naczekałam. Od początku wakacji, tylko czekałam na to, aż w końcu wyjada. I nareszcie mam wolna chatę. Zadzwoniłam do Sama:
- Hej piękny. – uśmiechnęłam się sama do siebie. Usłyszałam kroki mamy, więc schowałam się do łazienki.
- Hej swaggie. Co taka szczęśliwa jesteś ? – zapytał.
- Nie uwierzysz ! Moi rodzice wyjeżdżają na 2 tygodnie ! Zapraszaj już znajomych za 2 dni robie imprezę.
- Naprawdę ? To super, już się biorę za telefon i będę dzwonić. Pa, kocham Cie. – usłyszałam jak cmoknął do telefonu, po czym się rozłączył. Skakałam z radości jak głupia. Zadzwoniłam jeszcze do Morgan by przyszła do mnie już jutro jak rodzice będą jechać i pomoże mi ogarnąć dom. Następnego dnia dziewczyna, była już u mnie o 13:20 rodzice mieli samolot o 14:00 wiec musieli wyjść trochę wcześniej. Pożegnałyśmy sie z nimi, a ja od razu gdy tylko zamknęły się drzwi zamówiłam na pizze na obiad. Po pół godzinnym czekaniu, jedzenie w końcu dotarło. W miedzy czasie zadzwoniłyśmy do chłopaków by do nas przyszli. Przez resztę dnia dobrze się razem bawiliśmy. Nagraliśmy nawet 30 minutowy filmik. Było dużo śmiechu, wygłupów,  pocałunków oraz przytulanek w miedzy czasie. Poszliśmy spać koło 12 w nocy. Ja z Samem w moim pokoju, a Morgan z Kianem w pokoju gościnnym. Trochę to trwało zanim zasnęliśmy, ponieważ nie mogłam się uwolnić z objęć i pocałunków Sama. Zresztą i tak nie chciałam. Przeżyłam swój „pierwszy raz” z Samem i niczego nie żałuje. Następnego dnia, chyba jako jedyna wstałam o 8. Wygrzebałam się po cichu z łóżka, by nie obudzić Sama i zeszłam na dół do kuchni zrobić wszystkim śniadanie. Postanowiłam, że zrobie naleśniki z truskawkami. Na pewno się uciesza. Pierwsza wstała Morgan.
- Cześć mała. Jak tam noc ? – spojrzała na mnie podejrzliwym wzrokiem.
- No cześć. A no wiesz, dobrze. – pokazałam jej język i nałożyłam kilka naleśników na jej talerz.
- Jak to dobrze ? Tylko tyle masz mi do powiedzenia ? – ciągnęła dalej.
- A co byś chciała wiedzieć ? Spaliśmy sobie smacznie i w ogóle. – uśmiechnęłam się i zaczęłam jeść moja porcje naleśników.
- Zrobiliście to ?
- Być może. – uśmiechnęłam się szerzej.
- Nie gadaj, serio ? – spytała się mnie. Chciałam jej odpowiedzieć, ale było mnie stać tylko na kiwnięcie głową. W tej samej chwili chłopcy zeszli na dół.
- Hej swaggie. -  Sam podszedł do mnie i pocałował mnie w czoło. Podobnie zrobił Kian Morgan.
- No cześć wam. Jak się spało ? – spytała się Morgan. Ja w tym czasie nakładałam chłopcom śniadanie.
- A bardzo dobrze. Musze powiedzieć, że Acacia ma bardzo wygodne łóżko. – powiedział Sam i wyszczerzył buźkę, a ja od razu kopnęłam go w nogę pod stołem by się zamknął, z tego powodu skrzywił się z bólu.
- Hej słońce, coś się stało. – zapytałam ironicznie.
- Przez przypadek walnąłem się w nogę. Ale nic mi nie będzie. – wygiął usta w uśmiech. Po śniadaniu, ogarnęłam kuchnie, Morgan salon, a chłopcy w tym czasie oglądali TV. Potem, postanowiliśmy iść po zakupy na dzisiaj. Oczywiście kupiliśmy mnóstwo alkoholu wszelakiego rodzaju, chipsy, paluszki, jakieś kiełbaski na grilla, a potem można jeszcze zamówić pizze albo kebaby. Przyszykowaliśmy wszystko i czekaliśmy na znajomych. Goście zaczęli się schodzić kolo 19, a o 21 impreza trwała już w najlepsze. Większość osób była przy basenie w ogrodzie, a reszta w domu. Ja z Samem, siedzieliśmy jakiś czas u mnie w pokoju, a potem zeszliśmy na dół do ogrodu. Wszyscy dobrze się bawili. Przy basenie zobaczyłam 2 facetów, którzy w ogóle nie pasowali do otoczenia. Wtedy uświadomiłam sobie, że właśnie jeden z nich siedział wtedy w aucie i się na mnie patrzył. Pociągnęłam Sama z powrotem do środka.
- Sam, ten facet z tego auta tu jest. – zaczęłam się cala trząść.
- Co ? ! Gdzie ?
- Przy basenie z jeszcze jednym typkiem. – Sam zobaczył, że się coraz bardziej boje i mnie objął.
- Nie bój się, chodź idziemy do Twojego pokoju. Jak będzie trzeba przesiedzimy tam cala noc.
- Dobrze. – poszliśmy do mnie do pokoju i zamknęliśmy je na klucz. Po drodze wzięliśmy jeszcze wino i dwa kieliszki oraz cos do jedzenia.
- Sam, ja się ich boje. Co oni w ogóle robią w moim domu ?
- O nic się nie martw, nic Ci się nie stanie, słyszysz ?
- Skąd mam to wiedzieć ?
- Spójrz mi w oczy. – chłopak objął dłońmi moją twarz.
- Nic Ci się nie stanie, bo ja jestem przy Tobie i choćby nie wiem co, to będę Cie chronić, obiecuje. – przyrzekł mi, po czym pocałował mnie w czoło.
- Dziękuję. – powiedziałam i pocałowałam go w usta. Chłopak uśmiechnął się i otworzył wino. Ja w tym czasie spojrzałam przez okno w stronę basenu by zobaczyć czy dalej tam są ci dwaj faceci, ale nie potrafiłam ich znaleźć. Po kilku godzinach i kieliszkach goście zaczęli już wychodzić. Robiło się coraz ciszej. W końcu wraz z Samem zasnęliśmy. 
-------------------------------------------------------------------
Kochani, bardzo was proszę o komentarze ;*

3 komentarze:

Anonimowy pisze...

Zajebisteee !!!! ;*

Anonimowy pisze...

Kiedy następny rozdział !!!!!!!!! Super ♥

Natalja ϟ pisze...

Kiedy następny rozdział ? Twoje opowiadanie bardzo mi się spodobało i zapraszam na mojego bloga http://nie-trac-nadziei.blogspot.com/ Dziękuje :*